niedziela, 5 stycznia 2014

                                                                    **
Przebudziłam się przed 12. Wstałam i przetarłam oczy. Na dworze była świetna pogoda. Idealna na dzisiejszą imprezę nad basenem. David to chłopak moich marzeń. Strasznie się ciesze, że zaprosił mnie na tą impreze. Inaczej pewnie nie zamienilibyśmy już więcej , ze sobą ani słowa.. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po dokładnym umyciu się nałożyłam na siebie koszulkę i spodenki po czym zeszłam na dół coś zjeść. Oczywiście w domu nikogo nie było. Jak zawsze. Włączyłam TV i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie tosty i razem z talerzem wróciłam do salonu. Oglądałam jakiś film  zajadając się pysznym śniadaniem. Po zjedzeniu odniosłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie. Stanęłam przed wielką szafą i zastanawiałam się co ubrać na dzisiejszą imprezę. W końcu zdecydowałam się na krótkie czarne spodenki i białą przewiewną koszulkę z odkrytym brzuchem. Na nogi założyłam białe vansy. Do torebki spakowałam strój kąpielowy a następnie poszłam się pomalować. Gdy makijaż był już gotowy zabrałam się za fryzurę. Po długim zastanawianiu się spięłam włosy w wysokiego koka. Wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon do ręki. 1 nieodebrana wiadomość od Davida.
,,Impreza rozpoczyna się o 15:30 ale bądź na 15 :* ‘’
,,Dobrze będę :* ‘’
Odłożyłam telefon i zaczęłam przeglądać się w moim dużym lustrze. Wyglądałam idealnie. Była 14:30. Wzięłam swoją torebkę do której spakowałam telefon i portfel, po czym zeszłam na dół. Napiłam się jeszcze wody i wyszłam z domu. Do Davida miałam 25 min drogi spacerkiem. Pogoda nadal się utrzymywała. Dzieci bawiły się na placach zabaw, a starsze osoby spacerowały po mieście. Dotarłam na miejsce dokładnie na 15. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi jakiś mały chłopczyk. Był strasznie słodki. Miał niebieskie oczka i brązowe rozczochrane włoski. Był podobny do Davida. Domyślałam się , że to jego brat. Ukucnęłam przed nim
-Hej mały , gdzie Twój brat ? – Spytałam po czym uśmiechnęłam się do niego
-W kuchni. Kazał mi otworzyć drzwi , wejdź plose – Powiedział. Miał słodki głosik. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi a mały pobiegł do kuchni. Poszłam za nim.
-Hej David , słodkiego masz brata – Rzuciłam patrząc na chłopczyka.
-Oo hej Alex – Dał mi buziaka w policzek – Ah tak. Mike , ma 4 latka – Powiedział i wziął małego na ręce
-Słodki jest – Uśmiechnęłam się – On zostanie z nami na imprezie?
-Nie. Rodzice jadą z nim do parku rozrywki – Powiedział po czym posadził małego na blacie. Ja tylko przytaknęłam głową
*
Impreza rozkręciła się na dobre. Jest masa ludzi . Większość jest naćpana i pijana. Miałam wrażenie , że tylko ja tu w miare kontaktuje. Wypiłam tylko 4 drinki i nie mam zamiaru pić więcej. Postanowiłam iść już do domu ale przed tym musiałam pożegnać się z Davidem. Nawet nie zdążyłam się ruszyć. Ktoś zakrył mi oczy chustką i wziął na ręce. Zaczęłam się wiercić , kopać i krzyczeć ale nic to nie dawało. Dokładnie czułam te perfumy. To David. Co on ma zamiar zrobić? Poczułam jak rzuca mnie na coś miękkiego. Zapewne łóżko
-David co Ty robisz?! – Krzyknęłam ale zaraz tego pożałowałam. Dostałam z liścia. Po chwili widziałam już wszystko. Chłopak z którym chciałam spędzić reszte mojego życia stał przede mną z 3 jakiś facetów. Nie wyglądali na przyjaznych.
-Chcemy się zabawić – Zaśmiał się jeden z nich po czym zaczął się do mnie dobierać. Lizał moją szyję zjeżdżając  coraz niżej. Obmacywał mnie wszędzie. Zaczęłam płakać. Nie miałam jak się bronić.. Krzyczałam ale na nic się to nie zdało. Najpierw rozebrali siebie a potem mnie… Strasznie bolało. Po całym tym zdarzeniu zostawili mnie i wyszli. Byłam cała zapłakana. Nie miałam sił na cokolwiek ale musiałam jakoś stąd uciec. Ubrałam się i uciekłam  przez okno…


Mam nadzieje , że wiecie o co w tym chodzi J .  Ten rozdział dedykuje Weronice , dzięki której nie
 wiem jak ale dostałam weny :D<3 Czytać , czytać , czytać ! No i komentować :3 . Następny rozdział pojawi się w ferie no chyba , że uda mi sie napisać go wcześniej. Miłego czytanka !! <3 

wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 10

Weszłam do salonu .Mama z Ashley rozmawiały o czymś ważnym.Postanowiłam im nie przeszkadzać.Poszłam do kuchni po jakieś picie.Cały czas myślałam o jutrzejszej imprezie. Wzięłam butelkę z wodą mineralną i wróciłam do mojego pokoju.Włączyłam TV i zaczęłam oglądać jakiś durny program.Po godzinie wzięłam piżame i poszłam się umyć.Gorąca kąpiel..O tak.Tego potrzebowałam.Kolejną godzine spędziłam na siedzeniu w wannie i zastanawianiu się jak będzie jutro na tej imprezie.Ubrałam się w swoją piżamkę , wysuszyłam włosy i położyłam się spać.Jutro wielki dzień..
*
Obudziłam się o 11.Shit ! Mam jeszcze godzinę do wyjścia z Jas na zakupy ! Szybko zerwałam się z łóżka.Wzięłam z szafy pierwszy lepsze ciuchy czyli białą podkoszulkę i czarne rurki i poszłam do łazienki.Umyłam twarz,poczesałam włosy a następne nałożyłam na siebie wybrane rzeczy.Spojrzałam na zegarek. 11.40 .Wzięłam torebke i telefon po czym zbiegłam na dół.Jak zawsze rano nikogo nie było.Napiłam się wody a potem udałam się do drzwi.Ubrałam buty i wyszłam przed dom.Jasmine już czekała.Uśmiechnęłam się do niej i jej pomachałam.Pokonałam odległość między nami i mocno przytuliłam moją przyjaciółkę.
-No to jedziemy?- Spytała
-Tak - Pokiwałam stanowczo głową.Wsiedliśmy do auta
-Heej - Powiedział radośnie Chris.
-Siemaa - Odpowiedziałam.Mieliśmy jechać we 2 no ale mniejsza.Piętnaście minut później byliśmy już na miejscu.
-Napisz albo zadzwoń jak będziecie wychodzić - Powiedział Chris i dał buziaka mojej przyjaciółce.Wysiadłyśmy z auta i skierowaliśmy się w kierunku wejścia do budynku.Na pierwszy ogień  poszły nasze ulubione sklepy.Było tyle ślicznych sukienek , że ani ja, ani Jasmine nie mogliśmy zdecydować się którą wybrać.Poszłyśmy jeszcze do innych sklepów i tam w końcu coś wybraliśmy

Moja sukienka:

Sukienka Jasmine:

Po udanych zakupach poszłyśmy na lody. Ja poszłam zająć miejsce a Jas poszła złożyć zamówienie. Przy ściąganiu kurtki zauważyłam , że dwa stoliki dalej siedzi nie kto inny jak Szanowny Pan Styles. Do moich oczu napłynęły łzy. Usiadłam na kanapie chowając twarz w dłoniach. Z trudem powstrzymałam się od płaczu. Na jego widok poczułam ukłucie w sercu. Świadomość , że nigdy nie będzie mój , bolała najbardziej.
-Alex co się stało ? – Ze stanu zamulania wyrwała mnie moja przyjaciółka. Położyłam ręce na stół i wbiłam wzrok w podłogę
-Spójrz kto siedzi dwa stoliki dalej – Powiedziałam łamiącym głosem. Jasmine wychyliła się i wzrokiem zaczęła szukać osoby przez którą nagle straciłam humor
-O boże , znowu oni – Westchnęła. Miałam ochote podejść do niego i strzelić mu z liścia. Niczego bardziej nie pragnęłam. Zranił mnie ale nie mam zamiaru pokazywać , że nadal mnie to rusza. Musze być silna. Pięć minut później kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie czyli dla mnie lody truskawkowe a dla Jasmine czekoladowe. Po zjedzeniu ja poszłam zapłacić a Jas zadzwoniła do Chrisa. Pech chciał , że Harry był przy ladzie. To się właśnie nazywa moje szczęście.
-Ja chciałam zapłacić za zamówienie – Powiedziałam promiennie do Pani która nas obsługiwała. Od razu wzrok Harrego padł na mnie.
-22.95 – Odezwała się kelnerka. Dałam jej pieniądze i bez żadnego słowa odeszłam. Nie miałam ochoty na żadną rozmowe ze Stylesem. Nie po tym co zrobił. Wyszłyśmy przed kawiarenke i czekałyśmy aż przyjedzie Chris.
*
No to czas szykować się na impreze. Jasmine miała u mnie być za pół godziny więc poszłam wziąć prysznic. Nalałam do wanny gorącej wody , ściągłam ciuchy i wskoczyłam do środka. Po jakiś 20 minutach wyszłam z wanny i owinęłam się szlafrokiem. Przeczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Dosłownie pięć minut później przyszła Jas.
- Gotowa na impreze? – Spytała po czym dała mi buziaka w policzek
-No jasne – Odparłam szeroko się uśmiechając. Najpierw wskoczyłyśmy w swoje zajebiste sukienki a potem zajęłyśmy się makijażem. Po skończonej ,,pracy’’ wyglądałyśmy PER-FECT. Dosłownie jak byśmy widziały dwie obce dziewczyny w lustrze.
*
Punkt 15.40 pod domem stanął samochód Chrisa. Wzięłyśmy swoje torebki i wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do auta
-Cześć misiu – Rzuciła Jasmine i pocałowała swojego chłopaka
-Hej Chris – Uśmiechnęłam się do niego
-No hej – Odwzajemnił uśmiech. Odpalił silnik i ruszyliśmy. Byłam na maxa podekscytowana. Miałam nadzieje, że ten chłopak nie będzie taki jak Harry.
W końcu dotarliśmy do celu. Wysiadłam z auta i poprawiłam sukienke. Spojrzałam na klub. Był wielki a przy drzwiach stał chłopak. Bardzo znany mi chłopak. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe i zrobiło mi się duszno
-Wszystko w porządku? – Spytała moja przyjaciólka
-T..Ten chłopak co stoi przy wejściu to ten Twój przyjaciel? – Zignorowałam Jasmine i  zwrócilam się do
Chrisa

-Tak – Odpowiedział promiennie. To będzie najgorsza impreza w moim życiu….

------------------------------------------------
Strasznie was przepraszam , że tak długo nie dodawałam rozdziału ale nie miałam do tego ani czasu ani głowy. Nauka , nauka i jeszcze raz nauka + Przemyślanie niektórych spraw. No ale na szczęście znalazłam czas na napisanie,więc czytać ! Następny rozdział pojawi się za jakiś tydzień albo w ferie zimowe :) . MIŁEGO CZYTANIA.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 9 


Siedziałam   sobie do czasu w którym nie zauważyłam Caroline która zmierzała w moją stronę....
Zagotowało się we mnie.Ona ma jeszcze czelność do mnie podchodzić i ze mną rozmawiać ?!
-Ooo widzę , że biedactwo samo siedzi - powiedziała ironicznie po czym wrednie się zaśmiała.Miałam ochote jej przywalić
-A co masz z tym jakiś problem ? - syknęłam
-Nie.Problemu to może i nie ale hmm..  - zamyśliła się - Satysfakcje z tego , że Hazza zerwał z Tobą kontakty.Nie mogłabym patrzeć jak marnuje się przy Tobie - rzuciła.Moje oczy wypełniły się łzami.
-Jesteś zwykłą dziwką,która wciska kity młodym chłopakom a oni się na to łapią ! Harry właśnie taki jest.Nie pokazuj mi się więcej na oczy ! - krzyknęłam jej prosto w twarz po czym odwróciłam się i pobiegłam przed siebie.Miałam rozmazany obraz..NIc - kompletnie nic nie widziałam.Na dodatek zaczęło padać.Chciałam być teraz sama..Nie potrzebowałam żadnego współczucia ani litości od nikogo.Pobiegłam w stronę domu.Od razu skierowałam się do mojego pokoju.Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko.Wybuchnęłam głośnym płaczem.Jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził,ani nie powiedział czegoś takiego prosto w twarz.Teraz moge spokojnie stwierdzić ,że lepiej by było gdybym nie poznała One Direction.Nie zakochałabym się w Harrym dzięki czemu nie musiałabym tak cierpieć.Czasu cofnąć się nie da.Muszę zapomnieć i nie wchodzić mu w drogę.Widocznie nie był mi pisany.W pewnym momencie usłyszałam dzwięk przychodzącego esemesa.Wzięłam torebke i wyciągnęłam z niej komórke
,,Cześć <3 Będę u Ciebie za 15 minut <3 ‘’
No świetnie..Musiała napisać akurat w takim momencie w którym chce być sama.Nic nie odpisałam.Odłożyłam telefon na szafke i ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.Nawet nie wiedziałam kiedy odpłynęłam.Obudziły mnie dzwięki dobijania się do drzwi.Niechętnie zwlekłam się z łóżka i poszłam je otworzyć
 -Czego? - mruknęłam
-Boże Alex ! Co Ci się stało?! Wyglądasz jak wrak człowieka – krzyknęła Jasmine patrząc na mnie z przerażeniem.Wiedziałam ,że będzie się dopytywać.No ale to w końcu moja przyjaciółka.Może jak jej się wygadam będzie mi lepiej? Przeważnie to pomagało.Usiadłam po turecku na przeciwko niej
-No bo..Harry zerwał ze mną kontakty poprzez tą Caroline z którą kiedyś był..Musiała do niego napisać akurat jak zaczęło coś między nami iskrzyć..Harry po raz kolejny uwierzył w jej głupie gadki i od nowa są razem - powiedziałam łamiącym głosem.Jas nic nie powiedziała tylko mocno mnie przytuliła
-Mała będzie dobrze - popatrzyła w moje oczy
-Co będzie dobrze?! Kazała zerwać ze mną kontakty a on to zrobił ! Moglibyśmy być szczęśliwi gdyby nie to , że znowu się wjebała w jego życie.Odebrała mi go .. - rozbeczałam się jak małe dziecko które nie dostało tego co chciało.Tak się właśnie teraz czułam.
-Może inny chłopak poprawi Ci humor? Właśnie przyszłam do Ciebie z pewną propozycją - powiedziała radośnie.Popatrzyłam na nią pytająco na co ta się uśmiechnęła
-Chris robi imprezę.Jego kumpel strasznie chce Cię poznać.Poszłabyś ? Będzie fajnie - przedstawiła mi tą swoją propozycję a ja nadal patrzyłam na nią jak na idiotkę.Co prawda nie miałam ochoty się z nikim spotykać, a tymbardziej poznawać nowych chłopaków no ale co mam do stracenia? Może okazać się fajnym kolesiem, a impreza poprawi mi humor i choć na chwilę zapomnę o tym co się wydarzyło
-A kiedy ta impreza?
-Jutro o 16 - na te słowa aż wzdrygnęłam
-Ehh no dobra z chęcią się rozerwę ale nie mam się w co ubrać - jęknęłam
-Kobieto! Takimi rzeczami się przejmujesz?! Jutro rano jestem u Ciebie punkt 12  i idziemy na zakupy a potem idziemy do mnie i się szykujemy - wygłosiła krótki monolog po czym się wyszczerzyła
-No dobrze - odpowiedziałam z uśmiechem i mocno ją przytuliłam
-To do zobaczenia jutro - dała mi buziaka w policzek i zniknęła za drzwiami.Ja postanowiłam zejść do mamy i siostry..
________________________________________________
Yeah! Udało mi się dodać rozdział ! A już myślałam , że będe musiała go usunąć :c Czytajcie i komentujcie :) Zajrzyjcie przy okazji do bohaterów bo dodam 2 nowych :* 


niedziela, 27 października 2013

Rozdział 8



















Zamarłam..Ja..Jak to możliwe?! Moje oczy od razu wypełniły się łzami a w mojej głowie zbierało się setki myśli.Co się z nim stało? Co mu odbiło ? Dlaczego ? Nie wierzyłam w tego esemesa.Miałam wrażenie , że ktoś go za niego napisał.Siadłam na łóżku i skryłam twarz w dłoniach.Zaczęłam szlochać.Czułam coś do niego.Cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z nim.Po co była ta randka? Te miłe słówka? Robienie mi nadziei ? W sumie mogłam się tego spodziewać.Jest gwiazdorem który może mieć każdą laske , jaką tylko sobie wymarzy , a ja głupia nabrałam sie na jego gierki.Wzięłam swoją piżame i poszłam do łazienki.Wzięłam zimny prysznic a potem szybko wskoczyłam do łóżka.Ten dzień był piękny ale jego koniec już nie koniecznie
                                                                   *
Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu.Wzięłam go do ręki.Dzwonił Louis.Jakoś zbytnio nie miałam ochoty gadać z nikim z otoczenia Harrego , chociaż strasznie mnie ciekawiło czemu napisał tego esemesa.Odrzuciłam połączenie i odłozyłam telefon na szafkę.Próbowałam ponownie zasnąć ale nie przynosiło to żadnych efektów.W głowie miałam tego pięknego , przesłodkiego chłopaka z burzą loków na głowie i dołeczkami w policzkach.Łza spłynęła po moim policzku.Przekładałam się z boku na bok.W końcu się wkurzyłam i wstałam z łóżka.Spojrzałam na okno.Pogoda świetnie zgrała się z moim humorem.Było ponuro i padało.Westchnęłam po czym podeszłam do szafy z ubraniami.Wzięłam jeansy , białą bluzkę z flagą Angli , i szarą zapinaną bluzę.Skierowałam się do łazienki.Przemyłam twarz i ubrałam się w wybrane wcześniej rzeczy.Na twarz nałożyłam podkład a potem puder.Oczy machnęłam tuszem a usta pomalowałam błyszczykiem.Wyszłam z łazienki i udałam się na dół.Miałam nadzieje , że mama i Ashley jeszcze śpią.Nie miałam ochoty wysłuchiwać ochrzanu za wczoraj a zwłaszcza pytań czemu mam taki humor a nie inny.NIe byłam głodna więc napiłam się tylko wody.Siadłam przy blacie.Popijałam spokojnie wodę do czasu kiedy w kuchni pojawiła się moja siostra która wyglądała jak sto procent nieszczęścia
-Jezus Ash co Ci się stało ?! - krzyknęłam po czym podbiegłam do niej.
-Nie drzyj się, łeb mi pęka - powiedziała prawie bezdźwdzięcznie łapiąc się za głowe
-Czyli impreza - westchnęłam.Wróciłam na swoje wcześniejsze miejsce.Imprezowiczka wzięła lód i przyłożyła go sobie do głowy.Tymczasem ja poszłam do salonu i włączyłam TV.Od razu na sam początek jakże ,,zajebistego'' dnia na Esce leciało 1D.Żyć nie umierać..Bez wahania przełączyłam na inny kawał.Komedia,horror,program muzyczny,serial,jakiś romans- może być.Odstawiłam pilota na stolik i zaczęłam oglądanie filmu.Był dosyć ciekawy , pomimo zakończenia.Koleś który zostawia dziewczynę która mu się podoba bez żadnego wyjaśnienia - z kąd ja to znam?Ah tak z wczoraj.Przeklęty dzień...Nie było już nic ciekawego więc wyłączyłam TV.W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Jeszcze mi jakiś gości brakuje - mruknęłam sama do siebie po czym niechętnie poszłam zobaczyć kto przyszedł.Przed drzwiami stał nie kto inny jak Louis.
-Mogę wejść ? - spytał z nadzieją w głosie
-Jak musisz - wywróciłam oczami i zrobiłam miejsce aby wszedł do środka.Jak już wspominałam nie miałam ochoty widzieć się z żadnym z nich.Od wczoraj odeszła mi chęć kontaktów z tym całym zespołem.Niby jestem Directionerką , ale co to ma do rzeczy? Poprowadziłam Tomlinsona do salonu i tam usiedliśmy w spokoju.Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się rękami
-Do Harrego zadzwoniła Caroline..Jak wiesz jego była..Wyznała mu swoje uczucia które powróciły i nagadała mu jakiś głupot a on w to uwierzył..Nikt z nas nie chciał aby tak wyszło.. - no to zagadka rozwiązana.W tym wszystkim przeszkodziła nam ta zdzira.Patrzyłam na Louisa dopóki łzy nie zaczęły spływać strumieniami po moich policzkach.Pasiak nie czekając ani chwili dłużej usiadł koło mnie i mocno mnie przytulił.Przez chwilę nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Płacz , płacz i jeszcze raz płacz
-Dlaczego ona mi to zrobiła ? ! Dlaczego ?! Odebrała mi miłość ! Odebrała mi chłopaka w którym byłam po uszy zauroczona ! Odebrała mi moje marzenie bycia z nim ! - wpadłam w totalną histerie.
-Cii .. Już dobrze .. - Louis kołysał mną i głaskał mnie po głowie.Jednak to nie pomagało.Z każdą sekundą mój płacz sie pogłębiał.

*Oczami Ashley*

Usłyszałam jak Alex płacze.Nie zważając na straszny ból mojej głowy szybko zbiegłam na dół.W salonie znalazłam moją siostre w objęciach Louisa
-Lou coś Ty jej zrobił ?! - Wydarłam się po czym podbiegłam do nich. Kucnęłam przed Alex
-On .. On .. Się mną .. pobawił - wyjąkała krztusząc się łzami.
-Kto ? - spojrzałam nerwowo na Louisa
-Harry - powiedział.Alex jeszcze bardziej pogłebiła swój płacz.Poszłam do kuchni po środki uspokajające.Szybko rozpuściłam je w wodzie i wróciłam do salonu.Siostra wzięła ode mnie szklankę i wypiła zawartosć.Niecałe dwadzieścia minut później się uspokoiła.Patrzyła tępo w okno z nienawiścią w oczach.

*Oczami Alex*

Z każdą sekundą coraz bardziej nienawidzę tej bezuczuciowej szmaty.Pierw go zostawia mówiąc , że jest dzieckiem , a potem wraca jak gdyby nigdy nic i niszczy nasze kontakty.Można być bardziej wredną osobą ? Nie sądze.

-Idę się przejść - rzuciłam w stronę siostry i Louisa.Włożyłam buty i opuściłam dom udając się w stronę parku.Tam zawsze mogłam spokojnie posiedzieć i wszystko przemyśleć.Włożyłam słuchawki i szłam przed siebie.Będąc na miejscu siadłam na ławce  i podkuliłam nogi do klatki piersiowej.Siedziałam sobie do czasu w którym nie zauważyłam Caroline która zmierzała w moją stronę....
 ____________________________________

Macie ten swój wymarzony rozdział :) . Miały być 4 komentarze ale zlitowałam się nad wami :P Czytać i komentować <3 

środa, 16 października 2013

Rozdział 7 

-Wychodzę! - krzyknęłam na cały dom,ale nikt mi nie odpowiedział.Czyli miałam rozumieć że mama i Ashley gdzieś się ulotniły.Zamknęłam drzwi na klucz po czym razem z loczkiem poszliśmy do jego auta.

Jechaliśmy przez miasto przez dobre 20 minut.Potem było tylko widać ciemny las.Powoli zaczynałam się bać.Spojrzałam na Hazze.Pomimo , że prowadził obrócił się w moją stronę i szeroko uśmiechnął
-Nie bój sie , ze mną jesteś bezpieczna - powiedział  po czym z powrotem skupił się na drodze.Odetchnęłam z ulgą.Oparłam głowę o szybę.Myślałam nad tym gdzie on mnie zabiera i w jakim celu
-Jesteśmy- z rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.Wyszedł z auta po czym ja zrobiłam to samo.Przeciągnęłam się lekko wzdychając
-Jaki był sens przyjechania do lasu ? - rzuciłam w jego kierunku.On nic nie odpowiedział tylko złapał mnie za ręke i zaczął gdzieś prowadzić.Szliśmy przez dosyć wysokie krzaki i inne tego typu rzeczy.Oczywiście ja jak to ja musiałam natknąć się na kolce
-Ała! - krzyknęłam łapiąc się za nogę która była strasznie poharatana.Hazz momentalnie obrócił się w moją stronę
-Co jest?- spytał wystraszony
-Kolce - jęknęłam i wskazałam na moją biedną nogę.
-Niezdara - zaśmiał się.No co za wredota.Przez następne 10 minut szliśmy przez te chaszcze aż w końcu , z tego co wnioskowałam , dotarliśmy na miejsce które .Zakryłam usta rękami.Byłam pod wrażeniem.On serio się postarał.Byliśmy nad jeziorem.Na trawie leżał koc  a na nim poduszki ,  koszyk z jedzeniem,wino,kieliszki ,laptop i filmy , a na wodzie stała motorówka.
-H..Harry tu jest ślicznie - wyjąkałam po czym rzuciłam się na niego.Jeszcze żaden chłopak nie postarał się tak dla mnie
-Nie ma za co , chodź idziemy  - powiedział i złapał mnie za ręke.Siadłam na kocu a on nalał nam wino do kieliszków.Podał mi kieliszek po czym wziął laptopa i włączył film.Wzięłam jedną poduszkę i położyłam sie na niej wygodnie.Hazz po chwili zrobił to samo.Okazało się , że oglądamy ,, 3 metry nad niebem '' *_* Miałam wrażenie, że śnie.Oglądam ten oto zajebisty film z chłopakiem moich marzeń.No poprostu zajebiście<3 W pewnym momencie poczułam jak loczek wsuwa ręke za moją głowę.Spojrzałam na niego pytająco
-Przytul się do mnie - powiedział z szerokim uśmiechem
-No dobrze - przystanęłam na jego propozycję i wtuliłam sie w jego tors a on objął mnie ramieniem.Od razu poczułam zapach jego perfum. W niektórych momentach filmu płakałam.Harry za każdym razem wycierał mi łzy swoją delikatną ręką.Na sam jego dotyk przechodziły mnie ciarki.Gdy film się skończył wyłączyliśmy latopa i poszliśmy bliżej jeziora
-Gotowa na przejażdżkę ? - spytał loczek obracając głowę w moim kierunku po czym szeroko się uśmiechnął.I znowu te jego dołeczki *_* Na ich widok prawie mdlałam
-Z Tobą zawsze - mrugnęłam do niego.On nic nie odpowiedział.Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.Nie wiedziałam o co chodzi
-Harry co Ty wyrabiasz ? - spytałam tak jakby z..wyrzutem? Tak, zdecydowanie tak.Po raz kolejny siedział cicho do czasu kiedy wszedł ze mną na pomost a potem postawił mnie w motorówce
-Włoż kamizelkę a ja zaraz wracam - zakomunikował wskazując na rzecz leżącą obok mnie po czym pobiegł w kierunku koca.Zasunęłam bluzę i nałożyłam na siebie kamizelkę.

*Oczami Harrego*
Alex to zajebista dziewczyna.Jest  czuła i kochana.Gdy się śmieje jest taka słodka.Poznawałem miliony fanek ale jeszcze żadna tak mi się nie spodobała jak ona.
-Boże dziękuje Ci za nią - powiedziałem  z uśmiechem sam do siebie.Schyliłem się po swój telefon po czym wybrałem numer do Louisa.
 Odczekałem chwilę aż odpisze
Zaśmiałem się po czym,odłożyłem telefon z powrotem na koc i wróciłem do mojej ślicznotki.

*Oczami Alex*
No w końcu przyszedł.Nie było go tylko 10 minut a dla mnie ciągnęło się  wieki.Delikatnie wszedł do motorówki i nałożył na siebie kamizelkę.Usiadł na przodzie a ja zaraz za nim
-Złap się mnie w pasie - rozkazał.Od razu się go posłuchałam i wykonałam daną czynność - Trzymaj się mocno - po chwili jeszcze dodał po czym odpalił motorówkę.Pływaliśmy po całym jeziorze.Wiatr we włosach..Śmianie się w niebogłosy..Świetnie się bawiłam w jego towarzystwie.Teraz już nie mogłam sobie wyobrazić co by było gdybym jednak go nie poznała.Pewnie nadal siedziała bym w czterech ścianach , chodziła na imprezy i spotykała się z moją paczką a teraz? Teraz właśnie spędzam sobie czas z Harrym Stylesem najlepszą gwiazdą popu.Pływaliśmy jeszcze dobre pół godziny aż w końcu Hazz podpłynął do brzegu
-Poradzisz sobie czy Ci pomóc ? - spytał obracając lekko głowę w moją stronę tak, że nasze usta dzieliło kilka centymetrów.Zatopiłam się w jego oczach i już chciałam złączyć nasze usta w pocałunku ale szybko się ocknęłam
-Yyy...Poradzę sobie - powiedziałam lekko zmieszana po czym powoli wygramoliłam się z motorówki.Ściągłam kamizelkę i pomaszerowałam w kierunku koca.Po chwili Harry był już obok mnie
-To co teraz robimy? - zapytałam przyciągając nogi do klatki piersiowej.Hazz spojrzał na zegarek.
-Jest 14, przydałoby się w końcu coś zjeść - powiedział sięgając po koszyk z jedzeniem.Podał mi talerz ze spagetti , oczywiście wziął też dla siebie.Zaczęliśmy wszamanie.Byłam głodna jak cholera.Tak to już jest jak się nie je nic przez 2 dni.Po skończonym posiłku odstawiliśmy brudne naczynia do koszyka.
-Zaraz będzie zachód słońca - odezwał się patrząc przed siebie.Jego włosy powiewały na wietrze co jeszcze bardziej dodawało mu uroku.Przysunęłam się bliżej do niego i położyłam głowę na jego ramieniu.Czułam jak kąciki jego ust się podnoszą.Siedzieliśmy tak w ciszy , a wiatr powiewał nasze włosy.Po skończonym zachodzie słońca Harry podniósł się i wyciągnął w moją strone ręke
-Gdzie idziemy? - spytałam łapiąc się jego i podnosząc
-No auta po jedną rzecz, właściwie to po 2 rzeczy - powiedział i uśmiechnął się szeroko.Niee..Znowu przeciskanie się przez te krzaki.Ugh..
-Harry , masz jakąś inną drogę ? - jęknęłam 
-Nie a co się dzieje? 
-Znowu te krzaki.Jakoś nie mam zamiaru kolejny raz się z nimi spotkać - powiedziałam a on tylko zachichotał po czym nachylił się przede mną tyłem
-Wsakuj - rzucił.Że co ?! Ja miałam mu wejść na barana ?! Przecież ten chłopak się złamie !
-No chyba nie . Złamiesz się - zaprotestowałam
-Albo wejdziesz tam albo będe zmuszony wziąść Cię na ręce - nie dawał za wygraną.Byłam zmuszona na niego wskoczyć ( bez skojarzeń) . Jak już upewnił się , że nie spadnę , zaczął przedzierać się przez te nieszczęsne chaszcze.Teraz to jemu współczułam.Na szczęście szybko dostaliśmy sie do auta.Hazz puścił mnie a ja w końcu mogłam poczuć , że stoje na ziemi.Przez tą całą drogę nogi strasznie mi zdrętwiały.W drugą stronę trzeba będzie coś wymyślić. Loczek wziął z samochodu jakąś reklamówkę,kije i coś podobne do namiotu.Zaraz , zaraz ! To był namiot ! Patrzyłam na niego zdezorientowana 
- Harry , czy my tu zostajemy na noc ? - spytałam ze strachem w głosie
-No jasne , że tak.Inaczej to wszystko nie miałoby sensu - puścił do mnie oczko i uśmiechnął się cwaniacko  - Weźmiesz z bagażnika śpiwory ? - spytał z nadzieją w głosie.Nadal patrzyłam na niego jak jakaś idiotka.Dopiero po chwili dotarło do mnie , że coś do mnie mówił 
-Tak , tak - odpowiedziałam szybko i podeszłam do bagażnika.Wzięłam dane rzeczy i zamknęłam auto.Najbardziej bałam się krzyków i szlabanu od mamy za  to , że nie było mnie w domu w nocy.Będę musiała coś wymyślić w przeciwnym razie będe mogła pomarzyć o wyjściu z domu
-Niestety w tą stronę musisz iść o własnych siłach , jak widzisz jestem zbyt obładowany - powiedział wskazując na rzeczy które miał w ręce.
-O nieee - jęknęłam.On tylko się zaśmiał po czym ruszył.W tą stronę o dziwo te wredne rośliny mnie nie zaatakowały.Jeżeli by się tak stało już chyba nie było by miejsca na moich nogach które nie byłoby poharatane.Po dojściu na miejsce położyliśmy wszystko obok koca.Harry od razu zabrał się za rozkładanie namiotu.Stałam i przyglądałam mu się.W przeciągu 20 minut się z nim uporał.Podeszłam po śpiwory po czym włożyłam je do namiotu.Dochodziła godzina 19.Robiło mi się zimno a , że byłam w samej bokserce i w spodenkach to nie zapowiadało się ciekawie.Zaczęłam pocierać ręką o ręke 
-Zimno Ci ? - spytał Hazz wyciągając coś z reklamówki
-Noo trochę - jęknęłam
-Jestem zmuszony znowu iść do samochodu ale tym razem ty zostajesz - zakomunikował po czym szybko zniknął za krzakami.Siadłam na kocu i trzęsłam się z zimna.Miał szczęście że szybko wrócił bo inaczej chyba bym zamarzła.Stanął obok mnie podając mi bluzę i dresy
-Idź do namiotu i załóż to , nie bój się nie będe podglądał - powiedział i puścił do mnie oczko.Usmiechnęłam się szeroko po czym wstałam i odebrałam od niego rzeczy.Skierowałam się do namiotu i nałożyłam na siebie jego ubrania.Od razu poczułam zapach jego perfum.Byłam w szoku , że był tak przygotowany na to wszystko.Wyszłam z namiotu.Cały koc otoczony był świeczkami które ślicznie sie świeciły.No prawie cały bo Harry jeszcze zapalał ostatnie dwie świeczki.To wszystko dawało zajebisty efekt.Czułam się jak w jakimś filmie.Podeszłam do niego i stanęłam czekając aż dokończy swoją robotę.Jak już skończył stanął obok mnie obejmując mnie w talii
-Podoba się ? - spytał 
-Jasne - odpowiedziałam i lekko pocałowałam go w policzek na co on się uśmiechnął.Siedliśmy na kocu.Wzięłam laptopa i puściłam moją ulubioną nutę.Jego też chyba była ulubiona bo miał ją 1 na liście

http://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA

Słuchaliśmy jej i wpatrywaliśmy się w jezioro.Gwiazdy wraz z księżycem oświetlały całe niebo.Było pięknie.Po raz kolejny położyłam głowę na ramieniu Hazzy.On tylko objął mnie w talii.Nawet nie wiedziałam kiedy odpłynęłam..
                                                                                             *
Rano przebudziłam się w namiocie obok Harrego.On już nie spał.Podpierał się na łokciu i wpatrywał we mnie
-Wyspałaś się księżniczko ? - spytał szeroko się uśmiechając.Przy takim kimś aż chciało się wstawać
-Jasne - powiedziałam przeciągając się.Wygramoliliśmy się z namiotu i poszliśmy coś zjeść.Potem zebraliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy do auta.Hazz znowu niósł mnie na barana.Musiało to śmiesznie wyglądać.On obładowany , ja u niego siedząca na plecach ,trzymająca w ręce reklamówkę i poduszki.Po dojściu do samochodu , wpakowaliśmy wszystko do bagażnika i weszliśmy do auta.Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki całego zespołu.Miał okazję poznać mój beznadziejny głos xD. Niestety dojeżdzaliśmy do mojego domu.Nie chciałam się z nim żegnać
-No to do zobaczenia - powiedziałam smutna i już chciałam wychodzić , jednak poczułam uścisk na moim nadgarstku.Momentalnie się obróciłam.Po raz kolejny dzieliło nas kilka centymetrów.Harry delikatnie mnie pocałował.Oczywiście odzwajemniłam pocałunek.
-Dziękuje za miło spędzony czas - powiedziałam
-Ja również - odpowiedział puszczając mi oczko
Uśmiechnęliśmy się do siebie po czym wyszłam z auta.Jak już byłam przy drzwiach obróciłam sie jeszcze w jego kierunku.Pomachał do mnie po czym odjechał.Otworzyłam drzwi i  szybko pobiegłam do swojego pokoju.To było dziwne.Ani mamy ani Ashley nie było w domu.Upiecze mi się - pomyślałam i zamknęłam drzwi od pokoju..Mimo że w ciuchach Hazz było mi wygodnie postanowiłam się przebrać.Gdy chciałam odłożyć telefon na półkę właśnie przyszła mi wiadomość..Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam...
-----------------------------------------------------
Kinia rozdział FOR YOU <33 Gdybyś mnie nie poprosiła nie napisałabym bo z tego co widze , mało osób go czyta .. Mam nadzieje , że liczba osób się zwiększy.. Czytasz=Komentujesz . :3

poniedziałek, 14 października 2013

Ludy jak nie streszczycie dupy i nie porozsyłacie tego bloga znajomym i nie będzie tu więcej komentarzy to nie zobaczycie następnego rozdziału;3 Takie ostrzeżenie małe xD Bo po co ja mam się trudzić skoro tak mało osób czyta? Licze na was <3

No patrzcie jaki on jest sexy *__*

piątek, 11 października 2013

Rozdział 6 

- No to my Cie porywamy do siebie,mamy dla Ciebie nieespodzianke i to dużą - powiedział Liam uśmiechając się. Byłam w szoku.Ciekawe co oni wykombinowali..Spacerkiem ruszyliśmy do ich domu...


Po niecałych 10 minutach byliśmy już na miejscu.Ich dom był ogromny :

O ile wogule można było to nazwać domem.To była willa.Od kąd mieszkam w Londynie jeszcze ani razu nie natknęłam się na tak śliczny budynek.
-Wejdziesz czy będziesz tu tak stała z otwartą buzią ? - sytał Harry i uśmiechnął się szeroko.Nawet nie zauważyłam kiedy cała 4 weszła do środka.Loczek stał przy drzwiach i czekał aż wejdę
-Już idę - powiedziałam posyłając mu ciepły uśmiech.Ruszyłam w jego kierunku i weszłam do środka.Oczywiście wnętrze też było śliczne.
-Zwiedzanie potem,teraz niespodzianka - rzucił w moją stronę Harry po czym do mnie mrugnął.Był taki słodki *_* . Złapał mnie za ręke i gdzieś poprowadził.Weszliśmy do duużego pomieszczenia.Salon?Tak to zdecydowanie było to o czym myślałam.
-Usiądz na kanapie- powiedział Lokers po czym zniknął gdzieś za ścianą.Postanowiłam go posłuchać.Rozsiadłam się wygodnie i czekałam na chłopaków.Po chwili usłyszałam jak ktoś zaczął śpiewać.Od razu mogłam rozpoznać ten głos.Oczywiście to był Harry.W końcu spełniło się moje 2 marzenie.Usłyszeć ich śpiew na żywo.Gdy obróciłam się za siebie cała 5 szła w moim kierunku śpiewając.Te słowa były..Takie nie znane..Ale za to tłumaczenie..*_* Nie wierzyłam w to co słyszę.W moich oczach pojawiły się łzy.Jak już na dobre się rozpłakałam (oczywiście ze szczęścia) chłopcy skończyli śpiewać,i siedli obok mnie.
-Piosenka specjalnie dla Ciebie - odezwał się Hazza dając mi buziaka w policzek
-Dziękuje! - krzyknęłam i zaczęłam przytulać każdego po kolei.Znają mnie dopiero 3 dni a juz ułożyli dla mnie piosenke i to jeszcze taką piękną. 
-Naprawdę aż tak mnie polubieliście? - spytałam z niedowierzaniem
-Jedno słowo tylko Ciebie opisuje..- odezwał się Niall
-Jakie? - rzuciłam w jego stronę robiąc lekki wytrzeszcz
-WYJĄTKOWA - powiedział szczerze się usmiechając.
-Jezu dziękuje wam  jeszcze raz - powiedziałam po czym zrobiliśmy grupowego miśka.Posiedziałam jeszcze trochę u nich po czym poszłam do domu.Była już 22.Oj będzie piekło w domu - powiedziałam sama do siebie wkładając klucz do zamka i przekręcając go.Jedyne o czym teraz pragnełam to wziąść gorącą kąpiel i położyć się do łóżka.Niestety w tym przeszkodziła mi moja jakże kochana mamusia..
-A o której to się wraca do domu ? - stanęła przede mną krzyżując ręce na klatce piersiowej.Przekręciłam oczami po czym spojrzałam na nią
-Byłam u znajomych - rzuciłam i już chciałam iść do siebie , ale ona po raz drugi w ciągu 5 minut mi przeszkodziła.
- Odpuszcze Ci to , ale jeżeli to się powtórzy przez całe wakacje siedzisz w domu - powiedziała.No to nieźle.Pokiwałam jej znacząco głową i w końcu poszłam do siebie.Rzuciłam torbę na łóżko i ruszyłam w kierunku łazienki po drodze biorąc piżame.Ściągłam ubranie i wlazłam do wanny.O tak! W końcu.Rozluźniłam się i zaczęłam rozmyślanie.Chłopcy zrobili mi naprawdę świetną niespodziankę.Miałam szczęście , że ich spotkałam.Jeszcze tydzień temu mogłabym pomyśleć,że spotkanie ich nadal pozostanie moim marzeniem. Po godzinnym siedzeniu w wannie wyszłam i nałożyłam na siebie piżamę.Wysuszyłam włosy,umyłam zęby po czym walnęłam  się na łóżko.Byłam wykończona dzisiejszym dniem.Było zajebiście ale jedyne o czym teraz marzyłam to iść spać.Pogasiłam wszystkie światła i odpłynęłam w krainę Morfeusza. 
                                                                    *
Rano czekała na mnie miła niespodzianka.Na łóżku obok mnie siedział Harry.Gdy tylko zobaczył , że się przebudziłam , ukazał rządek swoich białych zębów. Na sam jego widok również się uśmiechnęłam.
-Heej Hazz - dałam mu buziaka w policzek
- No hej śpiąca królewno - powiedział znowu się szczerząc.I te jegoo doołeczki *__* 
- Co Ty tu robisz?- spytałam przecierając oczy
- Hmm..No jak widać jestem - zaśmiał się.Odpowiedziałam mu tym samym.Zastanawiałam się nad tym kto go tu wpuścił..Ah no pewnie moja siostra.Ale w sumie to dobrze , że go wpuściła.Nie powiem ucieszył mnie jego widok
-Co tak myslisz? - nagle moim myślom przerwał głos Harrego
- A no o takim pewnym ładnym chłopaku - powiedziałam i się rozmarzyłam na co on znowu się zaśmiał
-Tak wiem to ja - powiedział i puścił do mnie oczko.
-No nie powiem skromny to Ty jesteś - rzuciłam z uśmiechem po czym wstałam z łóżka i skierowałam się po jakieś normalne ubranie.W końcu nie będę paradować przed nim w piżamie.Spojrzałam jeszcze na okno.Była ładna pogoda więc zdecydowałam się na białą bokserkę,niebieskie spodenki i miętowe vansy.Z każdym moim ruchem czułam na sobie wzrok Hazzy.Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki.Zamknęłam drzwi na klucz po czym weszłam pod prysznic. Po dokładnym umyciu się , wyszłam i założyłam na siebie wybrane wcześniej rzeczy.Włosy zaczesałam w wysokiego koka a na twarz nałożyłam lekki ale widoczny makijaż.W końcu swobodnie mogłam wyjść do Harrego i pokazać mu się jako normalna dziewczyna a nie jako ,,śpiąca królewna'' . Siadłam na łóżku obok niego 
-No to co robimy? - szturchnęłam go w ramię.Oczywiście on mi oddał.
-Porywam Cię - odpowiedział puszczając do mnie oczko.ZNOWU.Jezu on był taki idealny i słodki *_*
- A gdzież to ? - spytałam zdezorientowana
-Zobaczysz , chodź - powiedział i podszedł do drzwi otwierając je.Ja siedziałam w bezruchu wgapiając się w niego i w to co robi - Idziesz czy mam Cię wziąść na ręce jak Pannę Młodą ? - spytał poruszając brwiami.Postanowiłam , że jednak pójde o własnych siłach.Wzięłam swoją torebkę wkładajac do niej najpotrzebniejsze rzeczy czyli: telefon,klucze i portfel.Założyłam ją na ramie i wyszłam a za mną Harry.
-Wychodzę! - krzyknęłam na cały dom,ale nikt mi nie odpowiedział.Czyli miałam rozumieć że mama i Ashley gdzieś się ulotniły.Zamknęłam drzwi na klucz po czym razem z loczkiem poszliśmy do jego auta.


No to jest 6 rozdział :) No to teraz podbijamy do 4 komentarzy :3 . Czytasz=Komentujesz. Wasze zdania są dla mnie bardzo ważne <3