Zamarłam..Ja..Jak to możliwe?! Moje oczy od razu wypełniły się łzami a w mojej głowie zbierało się setki myśli.Co się z nim stało? Co mu odbiło ? Dlaczego ? Nie wierzyłam w tego esemesa.Miałam wrażenie , że ktoś go za niego napisał.Siadłam na łóżku i skryłam twarz w dłoniach.Zaczęłam szlochać.Czułam coś do niego.Cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z nim.Po co była ta randka? Te miłe słówka? Robienie mi nadziei ? W sumie mogłam się tego spodziewać.Jest gwiazdorem który może mieć każdą laske , jaką tylko sobie wymarzy , a ja głupia nabrałam sie na jego gierki.Wzięłam swoją piżame i poszłam do łazienki.Wzięłam zimny prysznic a potem szybko wskoczyłam do łóżka.Ten dzień był piękny ale jego koniec już nie koniecznie
*
Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu.Wzięłam go do ręki.Dzwonił Louis.Jakoś zbytnio nie miałam ochoty gadać z nikim z otoczenia Harrego , chociaż strasznie mnie ciekawiło czemu napisał tego esemesa.Odrzuciłam połączenie i odłozyłam telefon na szafkę.Próbowałam ponownie zasnąć ale nie przynosiło to żadnych efektów.W głowie miałam tego pięknego , przesłodkiego chłopaka z burzą loków na głowie i dołeczkami w policzkach.Łza spłynęła po moim policzku.Przekładałam się z boku na bok.W końcu się wkurzyłam i wstałam z łóżka.Spojrzałam na okno.Pogoda świetnie zgrała się z moim humorem.Było ponuro i padało.Westchnęłam po czym podeszłam do szafy z ubraniami.Wzięłam jeansy , białą bluzkę z flagą Angli , i szarą zapinaną bluzę.Skierowałam się do łazienki.Przemyłam twarz i ubrałam się w wybrane wcześniej rzeczy.Na twarz nałożyłam podkład a potem puder.Oczy machnęłam tuszem a usta pomalowałam błyszczykiem.Wyszłam z łazienki i udałam się na dół.Miałam nadzieje , że mama i Ashley jeszcze śpią.Nie miałam ochoty wysłuchiwać ochrzanu za wczoraj a zwłaszcza pytań czemu mam taki humor a nie inny.NIe byłam głodna więc napiłam się tylko wody.Siadłam przy blacie.Popijałam spokojnie wodę do czasu kiedy w kuchni pojawiła się moja siostra która wyglądała jak sto procent nieszczęścia
-Jezus Ash co Ci się stało ?! - krzyknęłam po czym podbiegłam do niej.
-Nie drzyj się, łeb mi pęka - powiedziała prawie bezdźwdzięcznie łapiąc się za głowe
-Czyli impreza - westchnęłam.Wróciłam na swoje wcześniejsze miejsce.Imprezowiczka wzięła lód i przyłożyła go sobie do głowy.Tymczasem ja poszłam do salonu i włączyłam TV.Od razu na sam początek jakże ,,zajebistego'' dnia na Esce leciało 1D.Żyć nie umierać..Bez wahania przełączyłam na inny kawał.Komedia,horror,program muzyczny,serial,jakiś romans- może być.Odstawiłam pilota na stolik i zaczęłam oglądanie filmu.Był dosyć ciekawy , pomimo zakończenia.Koleś który zostawia dziewczynę która mu się podoba bez żadnego wyjaśnienia - z kąd ja to znam?Ah tak z wczoraj.Przeklęty dzień...Nie było już nic ciekawego więc wyłączyłam TV.W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Jeszcze mi jakiś gości brakuje - mruknęłam sama do siebie po czym niechętnie poszłam zobaczyć kto przyszedł.Przed drzwiami stał nie kto inny jak Louis.
-Mogę wejść ? - spytał z nadzieją w głosie
-Jak musisz - wywróciłam oczami i zrobiłam miejsce aby wszedł do środka.Jak już wspominałam nie miałam ochoty widzieć się z żadnym z nich.Od wczoraj odeszła mi chęć kontaktów z tym całym zespołem.Niby jestem Directionerką , ale co to ma do rzeczy? Poprowadziłam Tomlinsona do salonu i tam usiedliśmy w spokoju.Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się rękami
-Do Harrego zadzwoniła Caroline..Jak wiesz jego była..Wyznała mu swoje uczucia które powróciły i nagadała mu jakiś głupot a on w to uwierzył..Nikt z nas nie chciał aby tak wyszło.. - no to zagadka rozwiązana.W tym wszystkim przeszkodziła nam ta zdzira.Patrzyłam na Louisa dopóki łzy nie zaczęły spływać strumieniami po moich policzkach.Pasiak nie czekając ani chwili dłużej usiadł koło mnie i mocno mnie przytulił.Przez chwilę nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Płacz , płacz i jeszcze raz płacz
-Dlaczego ona mi to zrobiła ? ! Dlaczego ?! Odebrała mi miłość ! Odebrała mi chłopaka w którym byłam po uszy zauroczona ! Odebrała mi moje marzenie bycia z nim ! - wpadłam w totalną histerie.
-Cii .. Już dobrze .. - Louis kołysał mną i głaskał mnie po głowie.Jednak to nie pomagało.Z każdą sekundą mój płacz sie pogłębiał.
*Oczami Ashley*
Usłyszałam jak Alex płacze.Nie zważając na straszny ból mojej głowy szybko zbiegłam na dół.W salonie znalazłam moją siostre w objęciach Louisa
-Lou coś Ty jej zrobił ?! - Wydarłam się po czym podbiegłam do nich. Kucnęłam przed Alex
-On .. On .. Się mną .. pobawił - wyjąkała krztusząc się łzami.
-Kto ? - spojrzałam nerwowo na Louisa
-Harry - powiedział.Alex jeszcze bardziej pogłebiła swój płacz.Poszłam do kuchni po środki uspokajające.Szybko rozpuściłam je w wodzie i wróciłam do salonu.Siostra wzięła ode mnie szklankę i wypiła zawartosć.Niecałe dwadzieścia minut później się uspokoiła.Patrzyła tępo w okno z nienawiścią w oczach.
*Oczami Alex*
Z każdą sekundą coraz bardziej nienawidzę tej bezuczuciowej szmaty.Pierw go zostawia mówiąc , że jest dzieckiem , a potem wraca jak gdyby nigdy nic i niszczy nasze kontakty.Można być bardziej wredną osobą ? Nie sądze.
-Idę się przejść - rzuciłam w stronę siostry i Louisa.Włożyłam buty i opuściłam dom udając się w stronę parku.Tam zawsze mogłam spokojnie posiedzieć i wszystko przemyśleć.Włożyłam słuchawki i szłam przed siebie.Będąc na miejscu siadłam na ławce i podkuliłam nogi do klatki piersiowej.Siedziałam sobie do czasu w którym nie zauważyłam Caroline która zmierzała w moją stronę....
____________________________________
Macie ten swój wymarzony rozdział :) . Miały być 4 komentarze ale zlitowałam się nad wami :P Czytać i komentować <3






