Rozdział 7
-Wychodzę! - krzyknęłam na cały dom,ale nikt mi nie odpowiedział.Czyli miałam rozumieć że mama i Ashley gdzieś się ulotniły.Zamknęłam drzwi na klucz po czym razem z loczkiem poszliśmy do jego auta.
Jechaliśmy przez miasto przez dobre 20 minut.Potem było tylko widać ciemny las.Powoli zaczynałam się bać.Spojrzałam na Hazze.Pomimo , że prowadził obrócił się w moją stronę i szeroko uśmiechnął
-Nie bój sie , ze mną jesteś bezpieczna - powiedział po czym z powrotem skupił się na drodze.Odetchnęłam z ulgą.Oparłam głowę o szybę.Myślałam nad tym gdzie on mnie zabiera i w jakim celu
-Jesteśmy- z rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.Wyszedł z auta po czym ja zrobiłam to samo.Przeciągnęłam się lekko wzdychając
-Jaki był sens przyjechania do lasu ? - rzuciłam w jego kierunku.On nic nie odpowiedział tylko złapał mnie za ręke i zaczął gdzieś prowadzić.Szliśmy przez dosyć wysokie krzaki i inne tego typu rzeczy.Oczywiście ja jak to ja musiałam natknąć się na kolce
-Ała! - krzyknęłam łapiąc się za nogę która była strasznie poharatana.Hazz momentalnie obrócił się w moją stronę
-Co jest?- spytał wystraszony
-Kolce - jęknęłam i wskazałam na moją biedną nogę.
-Niezdara - zaśmiał się.No co za wredota.Przez następne 10 minut szliśmy przez te chaszcze aż w końcu , z tego co wnioskowałam , dotarliśmy na miejsce które .Zakryłam usta rękami.Byłam pod wrażeniem.On serio się postarał.Byliśmy nad jeziorem.Na trawie leżał koc a na nim poduszki , koszyk z jedzeniem,wino,kieliszki ,laptop i filmy , a na wodzie stała motorówka.
-H..Harry tu jest ślicznie - wyjąkałam po czym rzuciłam się na niego.Jeszcze żaden chłopak nie postarał się tak dla mnie
-Nie ma za co , chodź idziemy - powiedział i złapał mnie za ręke.Siadłam na kocu a on nalał nam wino do kieliszków.Podał mi kieliszek po czym wziął laptopa i włączył film.Wzięłam jedną poduszkę i położyłam sie na niej wygodnie.Hazz po chwili zrobił to samo.Okazało się , że oglądamy ,, 3 metry nad niebem '' *_* Miałam wrażenie, że śnie.Oglądam ten oto zajebisty film z chłopakiem moich marzeń.No poprostu zajebiście<3 W pewnym momencie poczułam jak loczek wsuwa ręke za moją głowę.Spojrzałam na niego pytająco
-Przytul się do mnie - powiedział z szerokim uśmiechem
-No dobrze - przystanęłam na jego propozycję i wtuliłam sie w jego tors a on objął mnie ramieniem.Od razu poczułam zapach jego perfum. W niektórych momentach filmu płakałam.Harry za każdym razem wycierał mi łzy swoją delikatną ręką.Na sam jego dotyk przechodziły mnie ciarki.Gdy film się skończył wyłączyliśmy latopa i poszliśmy bliżej jeziora
-Gotowa na przejażdżkę ? - spytał loczek obracając głowę w moim kierunku po czym szeroko się uśmiechnął.I znowu te jego dołeczki *_* Na ich widok prawie mdlałam
-Z Tobą zawsze - mrugnęłam do niego.On nic nie odpowiedział.Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.Nie wiedziałam o co chodzi
-Harry co Ty wyrabiasz ? - spytałam tak jakby z..wyrzutem? Tak, zdecydowanie tak.Po raz kolejny siedział cicho do czasu kiedy wszedł ze mną na pomost a potem postawił mnie w motorówce
-Włoż kamizelkę a ja zaraz wracam - zakomunikował wskazując na rzecz leżącą obok mnie po czym pobiegł w kierunku koca.Zasunęłam bluzę i nałożyłam na siebie kamizelkę.
*Oczami Harrego*
Alex to zajebista dziewczyna.Jest czuła i kochana.Gdy się śmieje jest taka słodka.Poznawałem miliony fanek ale jeszcze żadna tak mi się nie spodobała jak ona.
-Boże dziękuje Ci za nią - powiedziałem z uśmiechem sam do siebie.Schyliłem się po swój telefon po czym wybrałem numer do Louisa.
Odczekałem chwilę aż odpisze
Zaśmiałem się po czym,odłożyłem telefon z powrotem na koc i wróciłem do mojej ślicznotki.
*Oczami Alex*
No w końcu przyszedł.Nie było go tylko 10 minut a dla mnie ciągnęło się wieki.Delikatnie wszedł do motorówki i nałożył na siebie kamizelkę.Usiadł na przodzie a ja zaraz za nim
-Złap się mnie w pasie - rozkazał.Od razu się go posłuchałam i wykonałam daną czynność - Trzymaj się mocno - po chwili jeszcze dodał po czym odpalił motorówkę.Pływaliśmy po całym jeziorze.Wiatr we włosach..Śmianie się w niebogłosy..Świetnie się bawiłam w jego towarzystwie.Teraz już nie mogłam sobie wyobrazić co by było gdybym jednak go nie poznała.Pewnie nadal siedziała bym w czterech ścianach , chodziła na imprezy i spotykała się z moją paczką a teraz? Teraz właśnie spędzam sobie czas z Harrym Stylesem najlepszą gwiazdą popu.Pływaliśmy jeszcze dobre pół godziny aż w końcu Hazz podpłynął do brzegu
-Poradzisz sobie czy Ci pomóc ? - spytał obracając lekko głowę w moją stronę tak, że nasze usta dzieliło kilka centymetrów.Zatopiłam się w jego oczach i już chciałam złączyć nasze usta w pocałunku ale szybko się ocknęłam
-Yyy...Poradzę sobie - powiedziałam lekko zmieszana po czym powoli wygramoliłam się z motorówki.Ściągłam kamizelkę i pomaszerowałam w kierunku koca.Po chwili Harry był już obok mnie
-To co teraz robimy? - zapytałam przyciągając nogi do klatki piersiowej.Hazz spojrzał na zegarek.
-Jest 14, przydałoby się w końcu coś zjeść - powiedział sięgając po koszyk z jedzeniem.Podał mi talerz ze spagetti , oczywiście wziął też dla siebie.Zaczęliśmy wszamanie.Byłam głodna jak cholera.Tak to już jest jak się nie je nic przez 2 dni.Po skończonym posiłku odstawiliśmy brudne naczynia do koszyka.
-Zaraz będzie zachód słońca - odezwał się patrząc przed siebie.Jego włosy powiewały na wietrze co jeszcze bardziej dodawało mu uroku.Przysunęłam się bliżej do niego i położyłam głowę na jego ramieniu.Czułam jak kąciki jego ust się podnoszą.Siedzieliśmy tak w ciszy , a wiatr powiewał nasze włosy.Po skończonym zachodzie słońca Harry podniósł się i wyciągnął w moją strone ręke
-Gdzie idziemy? - spytałam łapiąc się jego i podnosząc
-No auta po jedną rzecz, właściwie to po 2 rzeczy - powiedział i uśmiechnął się szeroko.Niee..Znowu przeciskanie się przez te krzaki.Ugh..
-Harry , masz jakąś inną drogę ? - jęknęłam
-Nie a co się dzieje?
-Znowu te krzaki.Jakoś nie mam zamiaru kolejny raz się z nimi spotkać - powiedziałam a on tylko zachichotał po czym nachylił się przede mną tyłem
-Wsakuj - rzucił.Że co ?! Ja miałam mu wejść na barana ?! Przecież ten chłopak się złamie !
-No chyba nie . Złamiesz się - zaprotestowałam
-Albo wejdziesz tam albo będe zmuszony wziąść Cię na ręce - nie dawał za wygraną.Byłam zmuszona na niego wskoczyć ( bez skojarzeń) . Jak już upewnił się , że nie spadnę , zaczął przedzierać się przez te nieszczęsne chaszcze.Teraz to jemu współczułam.Na szczęście szybko dostaliśmy sie do auta.Hazz puścił mnie a ja w końcu mogłam poczuć , że stoje na ziemi.Przez tą całą drogę nogi strasznie mi zdrętwiały.W drugą stronę trzeba będzie coś wymyślić. Loczek wziął z samochodu jakąś reklamówkę,kije i coś podobne do namiotu.Zaraz , zaraz ! To był namiot ! Patrzyłam na niego zdezorientowana
- Harry , czy my tu zostajemy na noc ? - spytałam ze strachem w głosie
-No jasne , że tak.Inaczej to wszystko nie miałoby sensu - puścił do mnie oczko i uśmiechnął się cwaniacko - Weźmiesz z bagażnika śpiwory ? - spytał z nadzieją w głosie.Nadal patrzyłam na niego jak jakaś idiotka.Dopiero po chwili dotarło do mnie , że coś do mnie mówił
-Tak , tak - odpowiedziałam szybko i podeszłam do bagażnika.Wzięłam dane rzeczy i zamknęłam auto.Najbardziej bałam się krzyków i szlabanu od mamy za to , że nie było mnie w domu w nocy.Będę musiała coś wymyślić w przeciwnym razie będe mogła pomarzyć o wyjściu z domu
-Niestety w tą stronę musisz iść o własnych siłach , jak widzisz jestem zbyt obładowany - powiedział wskazując na rzeczy które miał w ręce.
-O nieee - jęknęłam.On tylko się zaśmiał po czym ruszył.W tą stronę o dziwo te wredne rośliny mnie nie zaatakowały.Jeżeli by się tak stało już chyba nie było by miejsca na moich nogach które nie byłoby poharatane.Po dojściu na miejsce położyliśmy wszystko obok koca.Harry od razu zabrał się za rozkładanie namiotu.Stałam i przyglądałam mu się.W przeciągu 20 minut się z nim uporał.Podeszłam po śpiwory po czym włożyłam je do namiotu.Dochodziła godzina 19.Robiło mi się zimno a , że byłam w samej bokserce i w spodenkach to nie zapowiadało się ciekawie.Zaczęłam pocierać ręką o ręke
-Zimno Ci ? - spytał Hazz wyciągając coś z reklamówki
-Noo trochę - jęknęłam
-Jestem zmuszony znowu iść do samochodu ale tym razem ty zostajesz - zakomunikował po czym szybko zniknął za krzakami.Siadłam na kocu i trzęsłam się z zimna.Miał szczęście że szybko wrócił bo inaczej chyba bym zamarzła.Stanął obok mnie podając mi bluzę i dresy
-Idź do namiotu i załóż to , nie bój się nie będe podglądał - powiedział i puścił do mnie oczko.Usmiechnęłam się szeroko po czym wstałam i odebrałam od niego rzeczy.Skierowałam się do namiotu i nałożyłam na siebie jego ubrania.Od razu poczułam zapach jego perfum.Byłam w szoku , że był tak przygotowany na to wszystko.Wyszłam z namiotu.Cały koc otoczony był świeczkami które ślicznie sie świeciły.No prawie cały bo Harry jeszcze zapalał ostatnie dwie świeczki.To wszystko dawało zajebisty efekt.Czułam się jak w jakimś filmie.Podeszłam do niego i stanęłam czekając aż dokończy swoją robotę.Jak już skończył stanął obok mnie obejmując mnie w talii
-Podoba się ? - spytał
-Jasne - odpowiedziałam i lekko pocałowałam go w policzek na co on się uśmiechnął.Siedliśmy na kocu.Wzięłam laptopa i puściłam moją ulubioną nutę.Jego też chyba była ulubiona bo miał ją 1 na liście
http://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA
Słuchaliśmy jej i wpatrywaliśmy się w jezioro.Gwiazdy wraz z księżycem oświetlały całe niebo.Było pięknie.Po raz kolejny położyłam głowę na ramieniu Hazzy.On tylko objął mnie w talii.Nawet nie wiedziałam kiedy odpłynęłam..
*
Rano przebudziłam się w namiocie obok Harrego.On już nie spał.Podpierał się na łokciu i wpatrywał we mnie
-Wyspałaś się księżniczko ? - spytał szeroko się uśmiechając.Przy takim kimś aż chciało się wstawać
-Jasne - powiedziałam przeciągając się.Wygramoliliśmy się z namiotu i poszliśmy coś zjeść.Potem zebraliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy do auta.Hazz znowu niósł mnie na barana.Musiało to śmiesznie wyglądać.On obładowany , ja u niego siedząca na plecach ,trzymająca w ręce reklamówkę i poduszki.Po dojściu do samochodu , wpakowaliśmy wszystko do bagażnika i weszliśmy do auta.Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki całego zespołu.Miał okazję poznać mój beznadziejny głos xD. Niestety dojeżdzaliśmy do mojego domu.Nie chciałam się z nim żegnać
-No to do zobaczenia - powiedziałam smutna i już chciałam wychodzić , jednak poczułam uścisk na moim nadgarstku.Momentalnie się obróciłam.Po raz kolejny dzieliło nas kilka centymetrów.Harry delikatnie mnie pocałował.Oczywiście odzwajemniłam pocałunek.
-Dziękuje za miło spędzony czas - powiedziałam
-Ja również - odpowiedział puszczając mi oczko
Uśmiechnęliśmy się do siebie po czym wyszłam z auta.Jak już byłam przy drzwiach obróciłam sie jeszcze w jego kierunku.Pomachał do mnie po czym odjechał.Otworzyłam drzwi i szybko pobiegłam do swojego pokoju.To było dziwne.Ani mamy ani Ashley nie było w domu.Upiecze mi się - pomyślałam i zamknęłam drzwi od pokoju..Mimo że w ciuchach Hazz było mi wygodnie postanowiłam się przebrać.Gdy chciałam odłożyć telefon na półkę właśnie przyszła mi wiadomość..Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam...
-----------------------------------------------------
Kinia rozdział FOR YOU <33 Gdybyś mnie nie poprosiła nie napisałabym bo z tego co widze , mało osób go czyta .. Mam nadzieje , że liczba osób się zwiększy.. Czytasz=Komentujesz . :3


Trochę już o tym rozdziale ci napisałam na priv ale powtórze : Strasznie dłuuuuugo jecie :-P
OdpowiedzUsuńBardzo fajny martyś czekam na next ;-)
jeeeej specjalnie dla mnie *.* dziękuję ale mnie oczka bolą duuzo było lae zajebisty <3
OdpowiedzUsuńsuuuper! <3333
OdpowiedzUsuńDalej xD xD
OdpowiedzUsuń